[ Wróć ]

Sierociniec Urszulanek w Mweka

poniedziałek, 24 czerwiec 2013, 21:45

Sierociniec znajduje się na stoku Kilimandżaro (3km stąd jest brama wejściowa do Parku Narodowego Kilimandżaro). Pośród plantacji bananów i kawy stoją skromne budynki misji i szkoły. Śniadanie robimy sobie w jednej z klas, jak widaać na zdjęciach klasa jest bardzo skromnie wyposażona, podobnie jak i cała szkoła.


Podzielone na grupy realizujemy swoje zadania:
Gosia O.:(malowanie kuchni):Po zagruntowaniu ścian wczoraj wieczorem, malowanie ruszyło pełną parą. Ściany zmieniają się na kolor kremowy i dziewczyny po południu będą kłaść drugą warstwą. Ponieważ wczoraj udało się kupić tylko farbę olejną obawiałysmy się jej oparów, ale obawy okazały się bezpodstawne - kuchnia nie ma szyb w oknach, nie ma tez sufitu, a między ścianami a dachem jest przerwa. Pracę naszych malarek pokojowych zaczęły podpatrywać 3 dziewczynki, po 3 minutach, dziewczynek było 10, a po kolejnych 3 minutach - 30. Jak było już ich 50 , przyszła siostra i zabrała je na zajęcia.

Ewa G.:Na początku dzieci sporadycznie podchodziły do nas i na pytanie o imię odpowiadały tak cicho, że nie sposób było je zrozumieć. Potem po demonstracji jak działa kamera wszystkie dzieci chciały się oglądać i na przemian krzyczały jak się nazywają i potem każda z nas chodziła już otoczona wianuszkiem dzieci

Ala P.: Same robimy obiad w Afryce ... Kuchnię malujemy, więc posiłek musi być przygotowywany na zewnątrz - gotujemy na prowizorycznym palenisku. Ku naszemu zdziwieniu kuchnia została zbudowana z 3 dużych kamieni. Więc do dużego płaskiego gara możemy już wkładać zielone banany obrane i pokrojone na 4 części, do `tego kilka sztuk ziemniaków, papryki, pomidorów i cebuli. Tutejsze "kuchenkowe" uczą nas jak się kroi i obiera warzywa, myśląc, że białe ladies takich rzeczy nie umieją. My dodałyśmy do tego odrobinę podduszonego mięsa wołowego i soli. Wszystko to razem zostało podlane wodą i ustawione na palenisku. Sosna robi jeszcze zupę z ziemniaków, mięsa i warzyw oraz gotuje ryż. Na pytanie skąd wziąć pokrywkę do gara, sympatyczna (i pięknie uczesana) pomocnica zaprowadziła Drabę na... pobliską plantację bananów. Okazuje się, że pokrywki do garnków rosną na bananowcach. Sympatyczna pomocnica nie skusiła się jednak na nasze jedzonko.


Udało nam się "złapać" siostrę Conjestę i przekazać jej prezenty jakie przywiozłyśmy. Bardzo ucieszyła się z piłek, książeczek, kredek, laleczek i wszystkich innych drobiazgów. No i oczywiście z budyniu, który chciałaby przeznaczyć dla dzieci zarażonych AIDS...




Dziękujemy serdecznie Fundacji Orlenu "Dar serca" i Fundacji Orange, Wydawnictwu "Dwie siostry" i właścicielowi sklepu z zabawkami i artykułami papierniczymi „Kleks” przy ulicy Radarowej w Warszawie za podarowanie 390 figurek playmobile. W sierocińcu sióstr urszulanek zostawiliśmy też welurowe naklejki na ściany sprezentowane przez „Dom-Cer” z ulicy Mołdawskiej (W-wa).
Sprawiliście Państwo ogromną radość siostrom i dzieciakom.

Po obiedzie, między 14:00 a 16:00 podzielone na 4 zespoły przeprowadziłyśmy gry i zabawy z dzieciakami na boisku szkolnym. W zabawach z tęczową chustą, pląsach po polsku i angielsku, grach z piłkami i skakankami dzieciaki uczestniczyły żywiołowo. Dużo siły to od nas wymagało, ale przyniosło radość i satysfakcję. W grach uczestniczyło około 120 dzieciaków, nauczyciele i siostry urszulanki.





O 19:00, w ciemnościach, przed improwizowanym ekranem na świeżym powietrzu zasiadły wszystkie dzieciaki i siostry. Bożenka i Julita przygotowały prezentację o Polsce, a Julita ją mistrzowsko przepropwadziła. Dzieciaki słuchały i patrzyły jak zaczarowane. Na ekranie pojawiały się mapy, krajobrazy, zdjęcia pór roku, śniegu, zwierząt... Ale największy entuzjazm wzbudziły filmiki z popołudniowych gier i zabaw. Dzieci rozpoznawały się na ekranie. Wybuchom śmiechu nie było końca. Przyszedł czas na podziękowania i pożegnania, co zrobiły Siostra Conjesta i Julita w naszym imieniu. Na zakończenie każda z nas miała przyjemność uścisnąć dłoń każdego dziecka z sierocińca w Mweka.

A nasze "informatyczki" cały dzień uzupełniały bloga...

Po naszej kolacji zasiadłyśmy wszystkie, z siostrą Conjestą, żeby podsumować wyprawę, podziękować sobie na wzajem, a przede wszytstkim Dorocie za całokształt.


Komentarze:

Kasia, poniedziałek, 24 czerwiec 2013, 22:11

No dziewczyny, to dopiero było coś ! Parki narodowe, słonie, lwy, wąwozy i wodospady to wszystko bardzo ciekawe ale dzisiejszy dzień był naprawdę niezwykły. Spotkanie drugiego człowieka. Nie wiem jak to dalej się potoczy ale czuję, że to nie koniec ...

 

Agnieszka, poniedziałek, 24 czerwiec 2013, 22:51

Dziękuję, że piszecie i zamieszczacie zdjęcia. Niesamowita ta Wasza wyprawa i tyle dobra:) Podziwiam entuzjazm i Młodego Ducha! Pozdrawiam serdecznie Agnieszka z Warszawy

 

s.Ewa, wtorek, 25 czerwiec 2013, 09:30

Dziewczyny jesteście niesamowite! Wasza pomysłowość nie zna granic! Dzieciaki miały frajdę, chyba poczułyście się jak zastępowe. Gratulacje kunsztu malarskiego, to po Was zostanie... A co z tym budyniem, dojechał? U nas dzisiaj w Gnieźnie deszczowo, czekamy na Was i pozdrawiamy - s.Ewa

 

tadki, środa, 26 czerwiec 2013, 19:43

Pieknie!!!! no i dalej w droge

Pozdrawiamy Cala Grupe z Teresa na czele

Tadki

 

bea_bak, niedziela, 30 czerwiec 2013, 23:25

Jestem pod ogromnym wrażeniem Waszego zaangażowania, dziewczyny - jesteście niesamowite !
pozdrawiam Was serdecznie
Zaprzyjaźniona kuzynka

 
Twój komentarz:
Imię: E-mail or strona www:  


Admin login | Script by Alex